|
Bryza wiatru pieszcząca twarz, smak igiełek soli skrzących się na wargach nabrzmiałych po całodziennych bezlitosnych smaganiach fal, fal które ośmielone maleńkością i bezradnością człowieka przetaczały się raz po raz przez pokład, szydząc z tych co za sterem szumem pienistych dziadów...Słońce schodzące ku zachodowi, ciągnące za sobą cień purpury, będący zapowiedzią zmiany pogody i kierunku wiatru...Widok palm, nie wiedzieć jakim sposobem utrzymujących się przy życiu na łachach wysepki o rozmiarach mojego przydomowego ogródka...Łopot zrzucanego grota i zgrzyt łańcucha kotwicznego...z kambuza pachnie już kolacja....zanim jednak poznam smak strawy, muszę pożywić serce i duszę tym co podemną, pod żaglem, pod łodzią...Z nadzieją spotkania przyjaciól o błękitnych butlonosych profilach, którzy towarzyszyli mi przez całą wachtę, popisując się skokami przed dziobem-dużo powyżej bukszprytu.Spojrzenia w smutne oczy straży przybocznej Neptuna odzianej w żółwi pancerz.Zakładam jacket z cylindrem, który pozwoli mi na godzinę życia ponad życiem... pod wodą!!! Kwintesencja przyjemności absolutnej- NURKOWANIE POD ŻAGLAMI !!!
|